metody łowienia            łowienie na spławik          łowienie z gruntu          wskaźniki brań

łowienie ryb drapieżnych          łapanie na sztuczne przynęty           łowienie na muchę

 

Metody łowienia

 

Wędkarze dzielą możliwe do złowienia gatunki ryb na dwie grupy: ryby spokojnego żeru oraz drapieżniki. Ryby spokojnego żeru łowi się głównie na przynęty naturalne, takie jak białe i czerwone robaki, rozmaite artykuły spożywcze, rozmiękczone ziarna i owoce strączkowe, specjalne ciasta i inne. Przebiegli wędkarze skutecznie łowią ryby spokojnego żeru nawet na imitacje owadów, na tak zwane sztuczne muchy, przynęty stworzone głównie z myślą o łowieniu ryb łososiowatych i lipieni. Ryby drapieżne łowi się zarówno na przynęty naturalne (martwa ryba, żywiec), jak i na przynęty sztuczne takie jak wirówki, wahadłówki, twistery i woblery, a od czasu do czasu także na sztuczne muchy, tak zwane streamery.

W zależności od gatunku ryb, jakie planuje się łowić, stosuje się różne techniki wędkarskie. Przynęty naturalne podaje się głównie na zestawie spławikowym lub grunto­wym.

Przynętami sztucznymi spinninguje się, a jeżeli jest to sztuczna mucha, to podaje się ją na specjalnym zestawie muchowym. Wędka składa się z kija, żyłki i haczyka (kotwiczki).

W zależności od metody, jaką się łowi, używa się także kołowrotka z nawiniętym zapasem żyłki, spławika, utrzymującego przynętę w naturalnym położeniu na wybranej głębokości, różnego rodzaju obciążeń (śruciny, ciężarek), przytrzymujących przynętę na dnie. lub też wiąże się do żyłki jedynie uzbrojoną przynętę sztuczną, na przykład woblera, wirówkę lub wahadłówkę. W zależności od sposobu połączenia ze sobą poszczególnych elementów zestawu mówi się o łowieniu na spławik (z kołowrotkiem lub bez), łowieniu z gruntu oraz o spinningowaniu. Sztuczna mucha jest szczególną odmianą wędkarstwa, zasadniczo różniącą się od powyższych sposobów łowienia.

 

 Zestawienie najbardziej popularnych metod wędkarskich

 

ryby spokojnego żeru: (na przykład karpie, liny, leszcze, brzany, świnki, jelce, klenie, płocie, wzdręgi) łowi się głównie na przynęty naturalne; czasami także na sztuczną muchę

 

metody: zestaw spławikowy: tyczka bez kołowrotka, teleskopówka z przelotkami i kołowrotkiem

zestaw gruntowy: karpiówki i szczupakówki; wędziska gruntowe; wszystkie z kołowrotkiem

ryby drapieżne: (na przykład pstrągi potokowe, pstrągi tęczowe, głowacice, okonie, sandacze, węgorze, szczupaki, sumy) łowi się w wodach nizinnych na przynęty naturalne, z reguły na martwą rybę lub żywca (w Polsce w wodach górskich stosowanie przynęt naturalnych jest zabronione!)

 

metody: martwa ryba na zestawie gruntowym lub spinningowym; spinning; muchówka

 

 

 

Łowienie na splawik

 Łowienie na splawik

Odpowiednie ustawienie spławika, tak zwany grunt, umożliwia podanie przynę­ty na ściśle wybranej głębokości lub położenie jej na dnie. W zależności od charakteru wody, przynęta znajduje się w bezruchu (woda stojąca) lub też spły­wa za lub przed dryfującym na powierz­chni spławikiem (rzeka, silny prąd powierzchniowy w wodzie stojącej). Spławik jest optycznym sygnalizatorem tego, co dzieje się pod wodą. W momen­cie brania spławik "ożywa": chwieje się, podskakuje, znika pod wodą, wynu­rza się lub wykłada. Dla doświadczonego wędkarza jest to od razu informacja, co ryba robi z przynętą. Baczne obser­wowanie spławika umożliwia też okreś­lenie z dużym prawdopodobieństwem gatunku biorącej ryby oraz podjęcie de­cyzji, kiedy wykonać zacięcie. Lekkie, ale dość szybkie szarpnięcie wędziskiem w górę lub w bok napręża żyłkę, a haczyk pewnie wbija się w pysk ryby. Zestaw spławikowy może być dwojakie­go rodzaju. Albo jest to wędka z przelot­kami i kołowrotkiem, albo też bardzo długa nasadowa tyczka (lub teleskop) z przywiązaną do szczytówki żyłką ze spławikiem, ciężarkami i haczykiem. Obydwa wymienione zestawy spławikowe mają swe wady i zalety. Wyczynowe wędzisko nasadowe, niekiedy długo­ści nawet ponad 10 m, z żyłką dowiązaną na stałe do szczytówki, umożliwia bardzo delikatne wędkowanie. Wędzi­ska te mają bardzo elastyczne, zwężają­ce się niekiedy do średnicy cienkiego drutu, szczytówki, dzięki czemu prawie każde zacięcie jest skuteczne, Pole ma­newru podczas holu jest jednak bardzo ograniczone i w momencie, gdy na haczyku zawiśnie naprawdę duża i waleczna ryba, wędkarz nie ma możliwości popuszczenia żyłki, aby w ten sposób wyhamować jej dzikie ucieczki. Cienka żyłka pęka wtedy zazwyczaj już po kilku sekundach, a ryba odpływa w siną dal. Spławikowa wędka z przelotkami i koło­wrotkiem pozwala dość skutecznie zapobiec temu nieszczęściu. Zestaw taki nie jest jednak już tak finezyjny, tak "naturalny" i skuteczny, jak bezprzelotkowa tyczka. Wędkarze nastawiający się na karpie, zazwyczaj duże i niezwykle waleczne ryby, nigdy nie decydują się na łowienie bez kołowrotka. Wędka­rze specjalizujący się w płodach świadomie rezygnują z zestawów z kołowrotkiem, dzięki czemu łowią znacznie więcej małych i średniej wielkości ryb. Na zestaw spławikowy można złowić praktycznie każdy gatunek ryb spo­kojnego żeru. W zależności od warunków panujących w łowisku, kształt i wyporność spławika oraz "kaliber" całego zestawu mogą być bardzo różne. Największe szansę na sukces mają ci wędkarze, którzy bacznie obserwują ło­wisko, dobrze znają zwyczaje łowionych ryb i potrafią za każdym razem optymalnie dobrać do siebie wszystkie elementy zestawu spławikowego. Bardzo ważny jest wybór odpowiedniego spławika. Obecnie produkuje się nie tylko spławiki na płocie, leszcze, karpie, szczupaki i inne gatunki ryb, ale także modele na bezwietrzną lub wietrzną po­godę, na wodę stojącą lub płynącą. Wędkę spławikową montuje się zawsze pod kątem łowiska oraz gatunku ryb. Przynętę podaje się na różnych głęboko­ściach lub kładzie na dnie, w zależności od tego, gdzie w danym momencie mogą najlepiej brać ryby. Obciążenie z ołowiu idealnie wyważa spławik i utrzymuje go w pozycji pionowej. Spławik obciąża się zazwyczaj śrucinami, czyli małymi ołowianymi kulkami z nacięciem umożli­wiającym zaciśnięcie na żyłce. Spławik musi być tak wyważony, aby na powierz­chni wody widoczny był tylko jego czu­bek lub sam koniec antenki. Tylko wtedy biorąca ryba nie czuje żadnego podej­rzanego oporu, nie "walczy" z dużą wy­pornością spławika. Śruciny, jeżeli jest ich więcej i są w róż­nych wielkościach, z reguły zaciska się na żyłce w ten sposób, że największa śrucina znajduje się najbliżej spławika. Im bliżej haczyka, tym śruciny powinny być coraz mniejsze. W zestawach do łowienia w wodzie pły­nącej, spławik jest obciążony zazwyczaj tylko małą ołowianą kulką (przelotową, naciąganą na żyłkę) i ewentualnie kilko­ma śrucinami. W łowiskach o większej głębokości, niż wynosi długość wędki, używa się spławików przelotowych oraz stoperów. Ołowiana kulka leży wtedy na dnie, a dzięki precyzyjnemu ustawieniu gruntu spławik tylko minimalnie wystaje z wody. Przynęta także leży na dnie. Napór prądu wody na żyłkę sprawia, że mały ciężarek toczy się powoli po dnie i ciągnie za sobą przynętę. W ten sposób można obłowić dość długi odcinek rzeki. Biorąca ryba bez trudu przeciąga żyłkę przez otwór w ciężarku i spławik znika pod wodą. Dla wędkarza jest to sygnał, aby wykonać zacięcie i rozpocząć hol. Normalnie spławik jest montowany na żyłce na stałe i tylko przy użyciu pewnej siły daje się po niej przesuwać. Przed przeciągnięciem żyłki przez dolne oczko spławika należy najpierw naciągnąć na nią maleńki wentylek, a potem nacią­gnąć go na czubek lub antenkę spławika. Dwupunktowe połączenie z żyłką gwarantuje, że spławik nie będzie się sam na niej przesuwał, zaś wędkarz bez trudu będzie mógł ustawić odpowiedni grunt. Podczas łowienia na dużych głęboko­ściach spławik musi być przelotowy i łą­czyć się z żyłką tylko jednopunktowo. Żyłka swobodnie przechodzi przez dolne uszko spławika. W pewnym momencie spławik musi być jednak zastopowany, gdyż w przeciwnym razie ciężarek opad­nie na dno i nie zrównoważy wyporności spławika. Spławik będzie wtedy leżał na wodzie, ciężarek z przynętą na dnie, a wędkarz nie będzie wiedział, kiedy ma branie.

 

                                                         

Węzeł stoperowy

 

Dlatego też, w odpowiedniej od­ległości od haczyka, na żyłce głównej musi znaleźć się mały węzeł stoperowy. Gotowe gumowe stopery lub zawiązane już z nitki węzły stoperowe ze szklanymi koralikami, które wystarczy tylko nacią­gnąć na żyłkę, można kupić prawie w każdym sklepie wędkarskim. Po naciągnięciu stopera, żyłkę przepro­wadza się przez dolne uszko spławika, następnie zaciska pod nim śruciny i wiąże haczyk.

 

                                                                         

Zaciskowy ciężarek sondujący

 

Haczyk można dowiązać bezpośrednio do żyłki głównej lub poprzez maty karabińczyk na gotowym przyponie. Jeżeli głębokość łowiska wynosi na przykład 15 m, to stoper znajduje się dokładnie w takiej samej odległości od haczyka i przed rzutem jest nawinięty razem z żyłką na szpulę kołowrotka. Spławik znajduje się wtedy w najniż­szym możliwym położeniu na zwisa­jącej w dół żyłce. Podczas rzutu mały węzeł stoperowy przechodzi razem z żyłką przez przelotki, praktycz­nie bez zahaczania. Gdy zestaw upadnie na wodę, obciążenie pociąga za so­bą przynętę w dół, a spławik, dzięki swej wyporności, leży na powierzchni. Żyłka przechodzi swobodnie przez uszko spła­wika (kabłąk kołowrotka musi być w tym czasie otwarty!) i w momencie, gdy do uszka dojdzie stoper, spławik unosi się do góry i ustawia pionowo w wodzie. Przynę­ta zatrzymuje się na głębokości 15 m, czyli dokładnie tam, gdzie chciał wędkarz. Jeżeli przynęta ma być podana kilka centymetrów nad dnem, łowisko musi być wcześniej dokładnie wysondowane.Można użyć do tego celu specjalnego ciężarka opuszczanego na sznurku lub małego, zaciskanego na haczyku cię­żarka sondującego.

Tak dociążony zestaw zarzuca się w wy­brane wcześniej miejsce. Jeżeli usta­wiony grunt jest zbyt duży, spławik bę­dzie przez cały czas leżał na powierzchni i w ogóle nie ustawi się w wodzie. Przy za małym gruncie spławik znika pod wodą. W obydwu przypadkach sto­per na żyłce musi być odpowiednio przesunięty w górę lub w dół. Przy precyzyjnie ustawionym gruncie ciężarek sondujący zaciśnięty na haczyku leży na dnie (później zamiast ciężarka będzie to przynęta), natomiast spła­wik stoi w wodzie idealnie prosto lub jest lekko przynurzony (jeżeli przynęta ma być potem podana tuż nad dnem). Po skończeniu sondowania ciężarek za­ciskowy zdejmuje się z haczyka.

Łowienie z gruntu

Łowienie z gruntu

 

W metodzie tej przynęta jest zawsze podawana na dnie lub tuż nad nim. Spławika z reguły nie używa się. Syg­nalizatorem brań jest sama szczytówka wędziska lub specjalny wskaźnik połączony z żyłką. Odpowiednio zmon­towana gruntówka jest bardzo czułym zestawem. Wędkarze dość często łowią dla porównania na Spławik i z gruntu jednocześ­nie. Jesienią oraz zimą, gdy często wieje wiatr, a na powierzchni wody przewalają się duże fale, metoda gruntowa zazwyczaj okazuje się znacznie skuteczniejsza od metody spławikowej. W chłodnych porach roku ryby groma­dzą się na większych głębokościach i jeżeli ktoś w ostatnich miesiącach roku w dalszym ciągu pragnie mieć brania karpi, powinien sięgnąć po gruntówkę. Metoda gruntowa jest skuteczna nie tylko na karpie, ale także na inne gatunki ryb spokojnego żeru. Na martwą rybę podaną na gruntówce z powodzeniem można łowić także drapieżniki - przede wszystkim szczupaki, sumy i sandacze. Klasyczne kije gruntowe są dość krótkie i mają od 2,5 do 3,2 m długości. Można nimi łowić zarówno blisko, jak i daleko od brzegu. Dość duża masa ciężarka gruntowego i tak umożliwia wykonanie znacznie dłuższego rzutu, niż zestawem spławikowym i dłuższy kij nie jest tu potrzebny. W metodzie tej kołowrotek z odpowiednim zapasem żyłki jest niezbędny. Z reguły jest to zwykły kołowro­tek stacjonarny. Niektórzy wędkarze wyczynowcy używają do łowienia z gruntu także multiplikatorów, szczególnie gdy masa obciążenia zestawu jest duża. Z multiplikatora rzuca się znacznie trudniej niż z kołowrotka stacjonarnego i trzeba mieć sporo wyczucia w palcach, aby obracająca się szpula nie oddawała więcej żyłki, niż jest w stanie wyciągnąć szybujący w powietrzu ciężarek. Podczas łowienia z gruntu istnieje sporo możliwości dostosowania się do warun­ków panujących nad wodą. Z reguły nie używa się spławika, a jedynie odpowie­dniej wielkości przelotowego ciężarka, który nie tylko umożliwi zarzucenie ze­stawu w wybrane miejsce, ale także pe­wnie przytrzyma przynętę na dnie. Od czasu do czasu widzi się wędkarzy ło­wiących z gruntu z naciągniętym na żył­kę dużym spławikiem szczupakowym. Po zarzuceniu wędki spławik leży na powierzchni tam, gdzie żyłka wchodzi do wody (na żyłce nie ma stopera). Kabłąk kołowrotka jest otwarty, aby biorąca ryba mogła swobodnie wyciągać żyłkę. Wędkarz czeka na odpowiedni moment, następnie zamyka kabłąk i wykonuje zacięcie. Branie sygnalizowane jest delikatnym podrygiwaniem leżącego spławika. Pomimo zastosowania spławika i optycznej sygnalizacji brania, jest to jednak zwykły zestaw gruntowy. Zasadniczo wyróżnia się dwa podstawo­we rodzaje gruntówek: zestaw z przelo­towym ciężarkiem dennym oraz zestaw typu paternoster. Zestaw z przelotowym ciężarkiem jest najprostszą odmianą gruntówki. Ciężarki mogą być większe lub mniejsze, mają różne kształty, zawsze jednak posiadają otwór lub wtopione na stałe uszko do przeciągnięcia żyłki. Do końca żyłki głó­wnej, swobodnie przechodzącej przez otwór lub uszko ciężarka, dowiązany jest karabińczyk, a do jego drugiego uszka przypon z haczykiem. Gruntowy zestaw z przelotowym ciężarkiem dennym nada­je się do łowienia zarówno w wodzie stojącej, jak i płynącej. Podczas łowienia z gruntu w strumieniu lub rzece bardzo skuteczny jest tak zwa­ny zestaw testujący. W zależności od siły prądu wody, na żyłkę naciąga się mniejszą lub większą ołowianą kulkę lub oliwkę (z otworkiem).

W miejscach z dużą liczbą zaczepów (na przykład liczne kamienie leżące na dnie) zaleca się użycie oliwki. Dzięki wysmukłemu kształtowi ciężarek ten nie zakleszcza się tak łatwo w zawadach. Normalnie znacznie lepsza jest kulka. Ciężarek powinien mieć taką masę, aby w prądzie wody powoli toczył się po dnie. Wędkę zarzuca się możliwie jak najdalej pod prąd i utrzymując żyłkę w lekkim, ale ciągłym naprężeniu, moż­na, w zależności od długości rzutu, do­kładnie przetestować dłuższy lub krótszy odcinek cieku. Jest to bardzo skute­czna metoda łowienia brzan, płoci, lesz­czy i węgorzy. Łańcuszek śrucin jako przelotowe obcią­żenie zestawu gruntowego ma wiele zalet. Zamiast przelotowego ciężarka wystarczy wziąć kawałek żyłki monolity­cznej, złożyć go na pół na żyłce głównej, a następnie zacisnąć na podwójnej żyłce odpowiednią liczbę mniejszych i więk­szych śrucin. Liczba oraz wielkość śrucin zależą od tego, jak duża musi być masa obciążenia, aby utrzymać przynętę na dnie. W przypadku zaczepu wystarczy mo­cniej naprężyć żyłkę główną, a śruciny po kolei pospadają ze złożonej żyłki i problem jest zażegnany. Zestaw typu paternoster nadaje się do łowienia w wodzie stojącej i płynącej. W wodzie płynącej masa obciążenia musi utrzymać przynętę w jednym miej­scu. Podczas wędkowania w wodzie stojącej obciążenie zestawu paternoster powinno być jak najmniejsze, musi jed­nak umożliwiać zarzucenie przynęty na odpowiednią odległość. Im silniejszy prąd wody, tym większa musi być masa obciążenia zestawu. Kształt ciężarka nie jest aż tak istotny. Równie dobrze może to być ,,tru­mienka", oliwka, kula, czy też ciężarek w kształcie gruszki. Jedynie przy niebezpieczeństwie częstych zaczepów, ciężarek powinien być możliwie jak naj­bardziej wysmukły.

W zestawie typu paternoster ciężarek znajduje się zawsze na końcu żyłki głównej, natomiast przypon z haczykiem dowiązany jest kilkadziesiąt centymet­rów nad nim jako trok boczny. W tym celu należy "wstawić" w odległości 50 -100 cm od ciężarka trójdzielny karabińczyk lub wykonać z żyłki głównej spec­jalną pętelkę do podłączenia troka. Do pętelki tej lub odchodzącego w bok usz­ka trójdzielnego karabińczyka dowiązuje się przypon z haczykiem. Podczas łowienia na zestaw paternoster, wędkę zaraz po rzucie należy oprzeć na podpórce (jeszcze lepiej po­łożyć na dwóch podpórkach), a następ­nie tak wyostrzyć czyli naprężyć żyłkę, żeby szczytówka kija lekko przygięła się w kierunku wody. Kabłąk kołowrotka jest zamknięty. W momencie brania szczytówka zaczyna drgać. Wędkarz po­winien wtedy popuścić rybie, czyli od razu pochylić wędkę w jej stronę i szyb­ko otworzyć kabłąk. Dzięki temu ryba nie czuje nic podejrzanego, swobodnie wyciąga żyłkę, ma też czas na pewne pochwycenie przynęty. Po odczekaniu chwili zamyka się kabłąk, ostrożnie na­pręża żyłkę i wykonuje pełne wyczucia zacięcie.

 Zamiast ciężarka dennego, wędkarze dość często wiążą do końca żyłki głów­nej koszyczek zanętowy, zwany też telewizorkiem. Koszyczek taki może być wykonany z drutu lub tworzywa sztucz­nego - ma wtedy otworki w ściankach i otwiera się z góry i z dołu. Do telewizorka wsypuje się zanętę lub żywe białe robaki. Ciężarek przelotowy można zastąpić tak zwaną spiralą zanętową. Żyłkę główną przeciąga się przez długą rurkę zamon­towaną w środku spirali. Masę zanęto­wą zaciska się na spirali. Na dnie po­szczególne komponenty zanęty uwalnia­ją się stopniowo do wody i wabią w to miejsce ryby.

 

Wskaźniki brań

Wskaźniki brań

 

Przy silnie wyostrzonej żyłce szczytó­wka wędki nie zawsze jest wystarczają­co czułym sygnalizatorem brań. Wystar­czy, że wieje trochę silniejszy wiatr lub powierzchnia wody jest niespokojna (obydwa te czynniki zazwyczaj się uzupeł­niają), a szczytówka wędki zaczyna tak ładnie się przyginać, jakby brała ryba. Wędkarz traci wtedy kontrolę nad zesta­wem i nie zauważa faktycznych brań. W wielu przypadkach sama szczytówka wędki nie jest też wystarczająco czułym sygnalizatorem brań, poza tym ryby dość często reagują na nienaturalny opór stawiany przez szczytówkę natych­miastowym wypluciem pochwyconej do pyska przynęty. Wędkarze radzą sobie z tym częściowo dość prostymi, ale za to bardzo skutecznymi sposobami. Naj­prostszym, a zarazem jednym z najczul­szych ,,sygnalizatorów brań" jest ręka wędkarza. Podczas silnego wiatru i du­żych fal na jeziorze, można trzymać wę­dkę w prawej ręce (osoby praworęczne), dla wygody włożyć dolnik pod pachę, a lewą ręką uchwycić żyłkę tuż nad kołowrotkiem pomiędzy opusz­kami kciuka, palca wskazującego i środkowego. Żyłkę należy przy tym odciągnąć na 10-20 cm w bok (w lewo).

 

Dzięki temu w momencie brania łowią­cy może natychmiast puścić żyłkę i dać rybie trochę luzu, aby nie poczuła nic podejrzanego. Wędkarz, któremu wystarczy sił oraz cierpliwości, aby przez cały czas łowić z żyłką trzymaną w ręku, ma zawsze bezpośredni kontakt z rybą i wykorzystuje prawie wszystkie brania. Inny, równie skuteczny sposób na spo­strzeganie brań polega na odciąg­nięciu w dół żyłki pomiędzy pierw­szą a drugą przelotką i przyciśnię­ciu jej na ziemi małym kamieniem. W momencie brania żyłka wyska­kuje spod kamienia i "strzela" w gó­rę. Kamień można zastąpić małym patyczkiem wbitym pod kątem w podłoże. W obydwu przypad­kach kabłąk kołowrotka jest za­mknięty. Jeżeli łowi się z otwartym kabłąkiem, żyłkę należy odciągnąć w dół po­między kołowrotkiem a pierwszą prze-lotką i czymś obciążyć. Dla dodat­kowej kontroli wzrokowej, na żyłce, tuż za przelotką szczytową można za­cisnąć pasek aluminiowej folii, coś w rodzaju małej chorągiewki sygnali­zacyjnej. W momencie brania, gdy ry­ba odpływa z przynętą w pysku, żyłka wyskakuje z klipsa lub zaczepu wiszą­cego na niej obciążenia, a pasek folii zaczyna przesuwać się w kierunku wo­dy. Na żyłce można też zacisnąć kulkę z ciasta i położyć ją na ziemi. W mo­mencie brania żyłka lekko wyskakuje z ciasta, a ryba nie czuje najmniej­szego oporu i może swobodnie wycią­gać żyłkę.

Elektroniczny wskaźnik brań

W sklepach wędkarskich oferowane są różne modele takich wskaźników. Żyłkę umieszcza się w specjalnej szczelinie. W momencie, gdy żyłka przesunie się choć trochę do przodu, urządzenie na­tychmiast informuje o tym wędkarza sy­gnałem optycznym i akustycznym. Wielu wędkarzy łowi równocześnie z elekt­ronicznym wskaźnikiem brań i sygnali­zatorem własnego pomysłu. Jedna z ta­kich kombinacji przedstawiona jest na rysunku.

Szczytówka typu swing jest bardzo pros­tym, a zarazem wyjątkowo czułym syg­nalizatorem brań. Wymyślono ją w An­glii. Jest ona ruchomym przedłużeniem szczytówki wędki. Szczytówkę swing wkręca się w nagwintowaną przelotkę szczytową specjalnego wędziska gruntowego i przeciąga przez jej przelotki żyłkę. Po zarzuceniu wędki i odłożeniu jej na podpórki, w zależności od tego, jak na­prężona jest żyłka, szczytówka swing zwisa mniej lub bardziej do dołu. Jeżeli podczas brania ryba ciągnie za żyłkę, szczytówka sygnalizacyjna stopniowo unosi się do góry, czasami nawet cał­kowicie się prostuje. Jeżeli ryba z przy­nętą w pysku płynie w kierunku łowiące­go, szczytówka sygnalizacyjna opada w dół, niekiedy do swobodnego zwisu. W obydwu przypadkach reaguje niezwy­kle czule na każde poruszenie przynęty. Szczytówkę typu swing stosuje się tylko do łowienia w wodzie stojącej; w rzece, ze względu na oddziaływanie prądu wo­dy, jej wskazania są niedokładne.

 

drapieżne

łowienie ryb drapieżnych

 

Głównym pokarmem ryb drapieżnych, takich jak okonie, szczupaki, sandacze, pstrągi, węgorze lub sumy, są ryby sta­re lub osłabione chorobami. Drapieżniki są jakby naturalnymi sanitariuszami wód, w których występują. Skutecznie selekcjonują całe populacje ryb, w tym także swoją, gdyż często zjadają także małe ryby własnego gatunku. Kani­balizm stanowi jednak naturalny mecha­nizm równowagi, gdyż wiele dorosłych słodkowodnych ryb drapieżnych nie ma w ogóle naturalnych wrogów. Niektórym wodom intensywne odłowy drapieżników wychodzą jednak na dob­re, szczególnie wtedy, gdy ryb tych jest tak dużo, że dosłownie dziesiątkują inne populacje ryb. Dla wielu wędkarzy spor­towców łowienie ryb drapieżnych jest szczególnie podniecające. Niektórzy po­trafią cały godzinami siedzieć nad wodą z lekką spławikówką tylko po to, aby złowić kilka małych ryb przynętowych na wieczorne łowienie drapieżników! Ryby drapieżne łowi się na przynęty naturalne i sztuczne. Przynętą natural­ną numer jeden jest ryba. Obecnie ryby drapieżne w dalszym cią­gu łowi się niestety na żywą rybę przynętową, tak zwanego żywca, choć nie ma ku temu żadnych przekonywających powodów. Łowienie na żywca jest bar­dzo bierną metodą, wędkarz całymi go­dzinami czeka na branie, w chłodnych porach roku marznie, a w dni całkowi­tego bezrybia wręcz się nudzi. Łowie­nie na uzbrojonego jednym lub dwoma haczykami (kotwiczkani) żywca, małą rybę miotającą się w śmiertelnym stra­chu na wędce i na pewno cierpiącą z powodu zadanych jej ran, jest już w wielu krajach europejskich całkowi­cie zabronione. Martwą rybę można podać drapieżniko­wi tak, żeby wyglądała jak żywa. Cho­ciażby na systemiku spinningowym. Jest to bardzo aktywny sposób wędko­wania, a martwa ryba, tak jak przynęta sztuczna, znajduje się w ciągłym ruchu. Wędkarz może nią obławiać do­wolną partię akwenu, podawać na róż­nych głębokościach. W odróżnieniu od przynęt sztucznych, takich jak wahadłówki, wirówki, woblery i inne, martwa ryba oddziałuje na drapieżnika także swoim naturalnym zapachem i doda­tkowo prowokuje go do brania. Z tego też względu spinningowanie martwą rybą jest jedną z najskuteczniejszych metod łowienia ryb drapieżnych. Czasami opłaca się też położyć martwą rybę na dnie, szczególnie, gdy pragnie się złowić sandacza lub dużego węgo­rza. Szczupaki - i to nawet te najwięk­sze - także dobrze biorą na martwą rybę leżącą na dnie lub unoszącą się tuż nad nim.

 

Spinningowanie

Spinningowanie przynętami sztucznymi

 

Producenci sprzętu wędkarskiego już od wielu lat wprowadzają na rynek ko­lejne sztuczne przynęty. Współczesny wędkarz - spinningista ma prze-olbrzymi wybór, może dosłownie wy-brzydzać wśród tysięcy różnych modeli przynęt sztucznych. Wszystkie one mają jedną cechę wspólną - podczas prowadzenia w wodzie naśladują, lepiej lub gorzej, chorą, skaleczoną, snącą lub uciekającą rybę i "starają się" w ten sposób sprowokować drapieżnika do brania. Tradycyjne przynęty sztuczne można podzielić na trzy duże grupy. Są to wirówki, zwane też obrotówkami, woblery oraz błystki wahadłowe.

 Wirówka ma zawsze wysmukły korpus, przeważnie metalowy, a tuż za nim przymocowana jest ruchomo kotwiczka. Korpus ten osadzony jest na osi z drutu zakończonej małym uszkiem służącym do przywiązania żyłki lub zaczepienia agrafki. Przynęta ta prowokuje rybę dra­pieżną do brania głównie drganiami wy­twarzanymi przez obracające się wokół drucianej osi (na strzemiączku) metalo­we skrzydełko. Paletka obrotówki wiruje tylko podczas prowadzenia przynęty w wodzie.

 Wirówki są zazwyczaj poma­lowane na bardzo jaskrawe kolory, a obracające się skrzydełko często wy­twarza w wodzie metaliczne refleksy świetlne. Drgania rozchodzące się od wirówki silnie działają na linię boczną drapieżników. Ryba zanim jeszcze zobaczy przynętę, doskonale już wie, że zbliża się do niej coś "żywego", a więc jadalnego. Kolory i refleksy świetlne są dodatkowym, prowokującym bodźcem optycznym. Wirówki są szczególnie skutecznymi przynętami na okonie i pstrągi. Z jednego miejsca wykonuje się zazwy­czaj wiele rzutów, najlepiej metodą wa­chlarzową, polegającą na systematycznym obławianiu całej powierzchni wody znajdującej się w zasięgu rzutu (nie tylko na wprost, ale także po bokach). Dzięki temu obławiane powierz­chnie wody pokrywają się i raczej nie ma możliwości, aby spinningista "ominął" choć jedno przypuszczalne stanowisko ryby drapieżnej. Jeżeli przez jakiś czas w ogóle nie ma brań, należy zmienić wirówkę na większą lub mniejszą, w in­nym kolorze i ponowić próby. Praktyka wędkarska dowodzi bowiem, że czasami konkretna wirówka (lub inna przynęta) w ogóle nie interesuje ryb, natomiast na inny model obrotówki, podany w tym sa­mym miejscu i czasie, rzucają się wręcz z niewiarygodną łapczywością. Spinning jest bardzo aktywną odmianą wędkarstwa. Łowiący przez cały czas znajduje się w ruchu i stara się zlokali­zować stanowisko ryby przed wyko­naniem rzutu. Największą wadą wirówek jest to, że po jakimś czasie całkowicie skręcają żyłkę, nawet jeżeli łączą się z nią poprzez agrafkę z karabińczykiem. Dość sku­tecznym środkiem zaradczym jest ciężarek stabilizujący lub zapobiegający skręcaniu się żyłki. Ciężarek taki mon­tuje się pomiędzy dwoma beczułkowatymi krętlikami w odległości od 50 do 100 cm przed przynętą. Zapobiega on całkowitemu skręceniu się żyłki nawet po wielu rzutach, dzięki czemu wirówka za­wsze poprawnie pracuje w wodzie. Szczupaki co prawda także biorą na wi­rówki, jednak znacznie skuteczniejszą przynętą na tego drapieżnika jest wobler. Woblery produkowane są z drewna lub tworzywa sztucznego i w większości przypadków są dość wierną imitacją na­turalnej ryby. Jedna kotwiczka zamontowana jest od dołu, druga na końcu przy­nęty. Woblery mogą być pływające lub tonące, jedno- lub kilkuczęściowe (prze­ważnie dwuczęściowe). Jednoczęścio­wy wobler cały kołysze się w wodzie na boki, dwuczęściowy łagodnie się wygina i bardziej przypomina żywą rybę. Wszy­stkie woblery, z wyjątkiem modeli powierzchniowych, mają z przodu tak zwany ster głębokościowy. Przeważnie zamontowany jest on na stałe, jednak w niektórych modelach łopatkę steru można przestawiać, a tym samym zmie­niać głębokość, na jaką będzie schodził wobler podczas prowadzenia. W mo­mencie gdy wędkarz zaczyna nawijać żyłkę, pływający na powierzchni wobler schodzi pod wodę. Podczas każdej przerwy w kręceniu korbką i nierucho­mo trzymanym kiju, wobler zaczyna wy­nurzać się i lekko kolebać się przy tym na boki. Dwuczęściowe tonące woblery są szczególnie skuteczne. Najlepsze efekty przynosi prowadzenie nieregularnymi skokami. Podczas dłuższych lub krót­szych przerw w prowadzeniu przynęta kołysze się w miejscu lub lekko opada w dół (model tonący) lub unosi się do góry (model pływający). Nieskoordynowanie unosząca się lub opadająca w wodzie przynęta do złudzenia przypo­mina snącą rybę, zdobycz, której nie przepuści żaden znajdujący się w pobli­żu szczupak.

Korpusy błystek wahadłowych mają róż­ne kształty i są wykonane z metalu. Kotwiczka przymocowana jest ruchomo zawsze z tyłu przynęty. Poszczególne modele wahadłówek różnie zachowują się w wodzie, dość często oferowane są także w różnych kolorach. Najbardziej znane modele, takie jak gnom lub alga, mają kształt zaokrąglonej lub spiczastej łyżeczki i sprzedawane są zazwyczaj w kolorach złotym srebrnym lub miedzianym. Klasykiem jest także szwe­dzka wahadłówka toby, bardziej wysmu­kła od alg i gnomów, głęboko profilowa­na, z charakterystycznymi skrzydełkami po bokach na końcu korpusu. Niesymetryczny ształt błystek wahadło­wych sprawia, że obracają się one wo­kół własnej osi, przeważnie raz w jedną, raz w drugą stronę (wyjątkiem są tu ciężkie wahadłowki na trocie).

Wędkarz powinien robić od czasu do czasu krótkie przerwy w prowadzeniu, podczas których kolebiąca się na boki błystka opada w kierunku dna. Ryby drapieżne, a szcze­gólnie szczupaki, bardzo często atakują przynętę podczas krótkich przerw w nawi­janiu żyłki. Specjalną odmianą tej przynę­ty sztucznej jest wahadłówka do łowienia wśród roślinności wodnej. Błystka ta uzbrojona jest dużym pojedynczym ha­czykiem zabezpieczonym specjalnym wą­sem, praktycznie uniemożliwiającym cze­pianie się zielska. W momencie brania ryba przygina sprężynujący wąs w stronę korpusu przynęty i wędkarz nie ma naj­mniejszych problemów z zacięciem. Błys­tka do łowienie wśród roślinności gładko prześlizguje sięnawet wśród najgroźniej­szych zaczepów. Wahadtówki są szczególnie skuteczne na duże szczupaki, sumy i głowacice. Przy­nęty sztuczne to nie tylko wirówki, wahadłówki lub woblery. Niektóre nietypowe przynęty sztuczne także cieszą się dużym uznaniem wędkarzy. Zalicza się do nich na przykład: warkocz - specjalistyczną przynętę na głowacice, z atrakcyjnie falującymi w wo­dzie paskami wykonanymi ze skóry lub tworzywa sztucznego; gumowa imitacja rosówki uzbrojona dużym haczykiem z ołowianą jigową główką; pływająca imitacja myszy, przynęta szczególnie skuteczna na duże szczupaki lub sumy; słodkowodny pilker do spinningowania na bardzo dużych głębokościach i wiele innych przynęt.

 

sztuczną muchę

Łowienie na sztuczną muchę

 

Metoda łowienia na sztuczną muchę ró­żni się zasadniczo od wszystkich opisy­wanych dotychczas technik wędkars­kich. Nie używa się tu ani spławika, ani ciężarka dennego - wędzisko muchowe także charakteryzuje się innymi para­metrami. Na sztuczną muchę łowi się czasami ryby spokojnego żeru lub dra­pieżniki, z reguły jednak jest to metoda ukierunkowana na łowienie ryb łososio­watych oraz lipieni. Obserwując mu­szkarza "przy pracy" przeważnie odno­si się wrażenie, że jest to bardzo skomplikowany sposób łowienia ryb.Pdstawowe wyposarzenie muszkarza: kołowrotek z linką mucjową, pudełko ze szyucznymi muchami i przyponowa żyłka monolityczna

Stojący zazwyczaj w wodzie wędkarz wyciąga z kołowrotka kolejne metry linki i bez najmniejszego wysiłku wymachuje nią w powietrzu bez dotykania wody, nastę­pnie lekko kładzie w wybranym miejscu na wodzie swą sztuczną muszkę, zawią­zaną z piór, wełny i innych materiałów przynętę imitującą owada i w pełnym skupeniu czeka na branie pstrąga, lipie­nia lub jakiejś innej ryby. Muszkarstwo jest bardzo elegancką techniką, daje też zdobyczy, tj. rybie, równe szansę, gdyż nawet najdrobniejszy błąd w sztuce kończy się zazwyczaj powrotem do do­mu o kiju. Podczas łowienia na sztuczną muchę doświadczenie oraz umiejętno­ści wędkarza są najważniejsze. Poza tym o sukcesie decydują: pora roku, po­ra dnia, okresy rójek i wylotów owadów (umiejętność wybrania możliwie jak naj­wierniejszej imitacji owada), pogoda, stan wody oraz oczywiście zachowanie pokarmowe samych ryb. Wędzisko muchowe ma zazwyczaj od 2 do 3 m długości i jest bardzo lekkie. Niewiel­ka masa kija jest istotna chociażby z tego względu, że wędkarz przez cały czas ło­wienia trzyma go w ręku. Normalna linka muchowa wykonana jest z delikatnie sple­cionych ze sobą włókien z tworzywa sztu­cznego i pociągnięta specjalną warstwą ochronną również z tworzywa sztucznego. Niezbędną masą do wykonania rzutu jest sama linka, a nie przynęta, która praktycz­nie nie waży nic. Początkowy odcinek no­woczesnego sznura muchowego jest naj­cięższy i umożliwia wykonanie rzutu. Po­szczególne rodzaje sznurów muchowych mają różną grubość na całej swej długo­ści, co w konkretnych sytuacjach bardzo ułatwia podawanie przynęty. Doświadczeni muszkarze używają kilku kołowrotków z różnymi rodzajami linek. Parametry poszczególnych rodzajów linek muchowych są określane według między­narodowych norm stowarzyszenia AFTM (Associated Fishing Tackle Manufactures). Linki niesymetrycznie zwężające się ku obu końcom, których masa skoncentrowa­na jest na początkowym odcinku, tak zwane linki koniczne przeciążone, określa się symbolem WF (Weight Forward). Sznur koniczny, czyli symetrycznie zwężający się ku obu końcom określany jest symbolem DT (Double Taper). Linka muchowa może być pływająca, tonąca tylko na końcowym odcinku, całkowicie tonąca, tonąca szy­bciej lub wolniej. Także i te właściwości są określone odpowiednimi oznaczeniami. Pływające sznury określa się symbolem F (floating), tonące literą S (sinking). Wszy­stkie sznury muchowe są zawsze "opisa­ne" według tego samego schematu - naj­pierw podawany jest typ sznura, następnie numer (masa pierwszych 9 m linki), a na końcu jego pływalność. Przykładowo DT 6 F oznacza linkę symetrycznie koniczną (Double Taper) o masie pierwszych 9 m (30 stóp) wynoszącej 10,4 g (nr 6), całkowicie pływającą. Linkę muchowa za­wsze dobiera się do wędziska (powinno mieć ono numer określający, do łowienia jakiej klasy sznurem jest dostosowane). Zbyt lekka linka zmniejsza celność rzutów i uniemożliwia wędkowanie podczas wiat­ru; za ciężka linka niepotrzebnie nadwyręża wędzisko i także utrudnia rzucanie. Podczas łowienia w małym strumieniu rza­dko kiedy podaje się muchę na odległość większą niż pięć, siedem metrów. W tego typu warunkach wskazane jest użycie dość lekkiej linki oraz lekkiej, krótkiej muchówki. Numeracja AFTM zwiększa się o jedną wartość wraz z każdymi "dodatkowymi dwoma metrami linki" znajdującymi się w powietrzu, l tak osiem metrów linki AFTM 8 obciąża muchówkę dokładnie tak samo, jak 10 m linki AFTM 7, 12 metrów linki AFTM 6 i 14 metrów linki AFTM 5. Muszkarze łowią na imitacje owadów wią­zane z wełny, sztucznych włókien, piór oraz sierści zwierząt. Sztuczne muchy, mniej lub bardziej przypominające natural­ne owady, wiąże się na specjalnych haczykach z uszkiem. Istnieją tysiące różnych wzorów tych przynęt. Wyróżnia się tu: nimfy, mokre muchy, suche muchy i streamery.

 

Wielkość muchy zależy od wielkości uży­tego do jej zawiązania haczyka. Haczyki muchowe mają takie same oznaczenia wielkości jak normalne haczyki. Oznacza to, że mucha na haczyku nr 1 jest naj­większa. Tej wielkości haczyków używa się jedynie do wiązania much łososio­wych lub streamerów. Muszka na haczy­ku nr 18 jest najmniejszym modelem. Takie maleństwa służą głównie do łowienia lipieni, ryb niezwykle wybrednych, dokład­nie przyglądających się każdemu owadowi przed zdjęciem go z powierzchni wody. Niewłaściwa sztuczna mucha, podana w niewłaściwym miejscu i w niewłaści­wym czasie nie zainteresuje żadnej ry­by. Chociaż żerujący w szybkim prądzie pstrąg musi natychmiast podejmować decyzję, gdyż woda szybko unosi mu zdobycz z pola widzenia, bez trudu jed­nak spostrzega, że jakiś owad (w tym przypadku niewłaściwie dobrana sztuczna mucha) różni się od owadów, którymi w danym momencie się odżywia. Jeszcze bardziej wybredne są ryby żerujące w miejscach o słabym prądzie lub w wodzie stojącej. Dla muszkarzy interesujące są trzy duże rzędy owadów: jętki (Ephemeroptera) chruściki (Trichoptera) i widelnice (Plecoptera). Sztuczne muchy imitują czasami tak­że inne owady, na przykład konika polnego lub trzmiela. W codziennym menu ryb najważniejsze są jednak ję­tki, chruściki i widelnice. Owady te ma­ją dość podobne cykle życiowe. Doros­łe osobniki składają w wodzie jaja, z których wykluwają się larwy. Larwy żyją na dnie, w dnie lub na roślinności wodnej. Po kolejnych linieniach larwy widelnic i jętek dorastają do stadium nimfy lub subimago i próbują wydostać się na ląd. Są to ostatnie stadia wodne tych owadów, a pod względem kształtu i barwy przypominają owady doskonałe (tzw. imago). Na lądzie dość szybko przekształcają się w owady doskonałe, wkrótce rozpoczynają też lot godowy i składają zapłodnione jaja na powierz­chni wody lub na zanurzone w wodzie przedmioty. Larwy chruścików przeobrażają się w poczwarki, a z nich dopiero wylęgają się owady doskonałe. Ryby odżywiają się wszystkimi stadiami rozwojowymi owadów. Ze względu na to, że mają one różny wygląd, sztuczne muchy imitują wszystkie stadia po kolei. Wiele klasycznych sztucznych much, np. Marchbrown, wiąże się w trzech wersjach: nimfy, mokrej muchy (subimago) oraz suchej muchy (imago). Unoszące się ku powierzchni nimfy są masowo zjadane przez pstrągi. W określonych porach roku w pewnym momencie w rzece trwa prawdziwa or­gia obżarstwa. Okres masowych wy­lotów owadów wędkarze określają mia­nem rójki. Nimfę podaje się rybom pod prąd i prowadzi z prądem wody (przynęta ta spływa zawsze pod powierzchnią). Mokra mucha imituje dopiero co wyklutego owada doskonałego lub martwego owada niesionego z prądem rzeki. Mokrą muchę podaje się zawsze pod powierzchnią wody.

W szybkim prądzie mokra mucha spływa sama, a wędkarz nie musi stosować żadnych specjalnych technik prowadzenia. W słabym prądzie wody lub w wodzie stojącej mokrą muchę "pobudza się do życia" krótkimi szarpnięciami szczytówki i prowokuje w ten sposób ryby do brania. Mokrą muchę podaje się wtedy z reguły z prądem i prowadzi pod prąd. Sucha mucha imituje dorosłego owada w krótce po przeobrażeniu, składającego jaja lub martwego, spływającego na powierzchni wody. Bardzo ważna jest nastroszona w pobliżu główki muchy jeżynka, utrzymująca przynętę na powierzchni wody. Suchą muchę podaje się rybom z reguły pod prąd. Streamer jest przeważnie dość dużą, często fantazyjnie zawiązaną sztuczną muchą, imitującą dużego owada, małą rybkę lub inną zdobycz. Streamerów często używa się do łowienia pstrągów zarówno w wodzie płynącej, jak i stojącej. Na stre-amera można łowić także trocie w morzu. Muszkarz zawsze bacznie obserwuje wodę i stara się podać przynętę rybie możliwie jak najdokładniej. Wykorzystuje do tego wędzisko oraz sznur muchowy. Ze względu na swą znaczną masę, linka muchowa jest dość gruba i dobrze widoczna. Sztuczną muchę podaje się więc na przyponie z żyłki monolitycznej, aby nie budzić podejrzeń u ryb. Przypon taki wykonany jest przeważnie z kilku odcinków coraz to cieńszej żyłki i wiąże się go bezpośrednio do sznura muchowego. Przed wykonaniem rzutu, z muchówki należy wyciągnąć dość długi kawałek linki, aby "dysponować" odpowiednim ciężarem rzutowym. Uniesione płynnym ruchem do tyłu wędzisko muchowe pociąga za sobą linkę, która także szybuje do tyłu i prostuje się w powietrzu. Wędkarz doskonale wyczuwa ten moment i jest to dla niego sygnał do wymachu kijem do przodu.

 

 

 

 

Tanie Bilety lotnicze - Madonna Heartbeat - Chuck - kolorowe szkła kontaktowe